Adoptowaliśmy Django, gdy miał sześć lat. Do tego czasu wszystko było jak należy. naturalnie, że Django ma alergię. Wetrynarze podali mu tabletki i antybiotyki. Niestety problem nadal wystepował. Czas mijał, a Django rozwinął guz na lewej łapie. Zgłosiliśmy się do wetrynarza. Poinformowano nas, że to od alergii i żeby się tym nie wspomagać. Zrób samo potwierdzenie lekarza. W krótkim czasie pojawi się kolejny guz, a potem następny. Powiedz nam dalej, że to alergia i nie ma się czym wyróżniać. Sprawa wydala sie dziwna. Informacji szukaliśmy na własną rękę. Guzi Rosley. Nie zniknąc. Pies zaczął mieć problemy z przerwami łapami.W kształcie na oddziale pojawi się czwarty guz. Ten usunięty został dwa miesiące temu. Zalecono również odcięcie jąder. Oto, co zrobiliśmy.
Tydzień temu natknęliśmy się również na dobrą panią wetrynarz. podała, że guzy nie wygląda dobrze i najlepiej podaj krew i dodaj do laboratorium. Przy okazji pobrała wymaz z uszu (alergia, z którą walczymy już ponad 3 lata). Wyniki nie byly dobre. się, że w uszach jest grzyb i goi się kilka miesięcy, a guzy sa nowotworowe.